czwartek, 2 stycznia 2014 roku
Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne rozpoczyna rok wystawienniczy z wysokiego C!
W Galerii Fotografii Ratusz będziemy mogli oglądać wystawę fotografii Anny Bedyńskiej – laureatki
najbardziej prestiżowego konkursu fotograficznego na świecie World Press Photo 2013!

WHITE POWER jest projektem dotyczącym szeroko pojętej odmienności. Uświadamia nam, że istnieje mnóstwo odsłon piękna.
„Z okładek i stron magazynów spoglądają na nas twarze osób, które często zostały poddane wielogodzinnym zabiegom upiększania przez makijażystki i stylistyki, potem zdjęcia ulegają jeszcze "idealizacji" w komputerze. Właściwie nie wiadomo czym jest to, na co w efekcie końcowym spoglądamy. Ja chciałabym pokazać prawdziwe, szczere piękno” - tłumaczy Bedyńska. Piękno, które nie zawsze wszyscy potrafią dostrzec. A przede wszystkim pokazać je osobom, które nie wierzą w siebie, we własną urodę. Na co dzień żyją na marginesie, w cieniu, a Bedyńska stawia ich właśnie "w świetle jupiterów", których na co dzień tak unikają, wyciąga ich z cienia, dosłownie i w przenośni.

Bohaterami wystawy, WHITE POWER, są albinosi. Nikt nie wie ilu ich jest w Polsce, nigdzie nie są zrzeszeni, często ukrywają się w domu. Ze względu na światłowstręt, ale również z powodu ostracyzmu jakiemu są poddawani. To choroba dotykająca 1:10 000, ale nie o chorobę tu chodzi, a o szeroko rozumianą odmienność!  A nosicielami genu recesywnego, który może wywołać te chorobę nawet co 70 osoba.

Wyjątkowość, piękno i unikatowość - co jest niczym znak szczególny ludzi pozbawionych pigmentu. Postawieni przed obiektywem redefiniują pojęcie piękna, które w rozumieniu powszechnym i codziennym eliminuje ich z rankingu najpiękniejszych, Bedyńska wykonuje woltę i wskazuje na ich szczególną wyjątkową urodę! Urodę, która często wynika nie tylko z fizyczności, ale z głębi duszy.
Są biali i szczególni niczym BIAŁE KRUKI!

Wernisaż odbędzie się w piątek 10 stycznia w Galerii Fotografii Ratusz o godzinie 16:00. Zapraszamy!


***

Ann Bedyńska

Jej domeną są reportaże społeczne często odwołujące się do tematów tabu. Fotografowała zarówno bohaterów z pierwszych stron gazet jak i tych, o których świat by się nie dowiedział gdyby nie jej zacięcie i chęć wyciągnięcia w światła jupiterów ludzi, dla których wielki świat jest obcym światem (jak między innymi bohaterowie cyklu White Power).
Fotografka była z aparatem przy porodach, ale i przy umierających. Tworzyła cykle: Rodzić po ludzku, Umierać po ludzku, czy Dzieciaki do domu, które w ramach akcji społecznych Gazety rozpoczynały dyskusje i przełamywały tabu śmierci i narodzin. "Trudne" tematy to jej specjalność. W centrum jej zainteresowań jest zawsze człowiek, do którego podchodzi z wielką uwagą i szacunkiem.
Od kilku lat szczególną uwagę poświęca sytuacji kobiety we współczesnym świecie. Stąd projekty: Z dzieckiem pod biurkiem - o kobietach powracających do pracy po urlopie macierzyńskim, Tata w akcji - o ojcach, którzy zostają w domu z dziećmi, podczas gdy ich żony pną się po szczeblach kariery, MatkoPolko - o kobietach mierzących się z ideałem Matki Polki. "Ubrania do trumny to jej projekt na życie, do którego wciąż poszukuje bohaterów, ludzi, którzy zgodnie z tradycją, za życia przygotowują sobie ubrania do trumny.

Fotografowała w Kosowie, Sudanie, Kazachstanie i na Białorusi, ale zawsze powtarza, że ważne tematy można realizować na własnym podwórku.

Ma na koncie wiele prestiżowych nagród - m.in. World Press Photo 2013, główną nagrodę Grand Press Photo 2005, nagrodę National Geographic czy nagrodę specjalną "Warto być razem" w konkursie BZ WBK Foto. Dwukrotna stypendystka Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i laureatka Dorocznej Nagrody Ministra Kultury.

niedziela, 27 października 2013 roku
O Zofii Rydet, a przede wszystkim o jej fotografiach napisano już chyba wszystko. Nie będę więc wyważał otwartych drzwi. Nie będę się też silił na bycie odkrywczym czy krytycznym wobec fotografii Rydet.
25 października w piątek odbyło się oficjalne otwarcie Zapisu Socjologicznego w zamojskiej Galerii Fotografii Ratusz. Od początku nie ukrywaliśmy, że akurat ta wystawa stanowić ma kropkę nad i, wisienkę na torcie, swoiste zwieńczenie świetnego roku w naszej Galerii. Zofia Rydet idealnie się do tego nadawała!
Dzięki ogromnej uprzejmości i elastyczności – przesympatycznej skądinąd – wiceprezes Fundacji im. Zofii Rydet pani Zofii Augustyńskiej-Martyniak cała operacja prawno-formalno-logistyczna odbyła się nie tyle bezboleśnie co niezwykle przyjemnie. W konsekwencji Zamościanie i turyści podziwiać mogą fotografie samej Zofii Rydet!
Ta część Zapisu, którą zobaczyć można w Ratuszu pochodzi z byłych województw lubelskiego, rzeszowskiego, suwalskiego, ale mamy także kilka fotografii z podhala i cztery monidła. O samym projekcie trudno napisać cokolwiek, aby nie powtarzać dziesiątek czy setek wcześniejszych wypowiedzi. Jest to coś co zobaczyć trzeba. Nie można interesować się – nawet, nie tylko fotografią, co kulturą w ogóle – nie znając postaci, ani prac Zofii Rydet. Zdaje się, że albo mam deja vu, albo pisałem to już wcześniej, ale to po prostu kolejna lektura obowiązkowa.
Wernisaż odbył się w bardzo przyjemnej i teatralnej atmosferze. O to pierwsze zadbała licznie zgromadzona widownia. Ogromnie cieszy nas fakt, że przynajmniej trzypokoleniowa. Wśród przybyłych gości były kilkuletnie dzieci, młodzież, osoby dorosłe, w średnim wieku i odrobinę starsze także. Miło zobaczyć, że ludzie kilku pokoleń mają wspólny język i mogą znaleźć wspólny mianownik dla spędzenia czasu przyjemnie i z pożytkiem. O to drugie zadbał prezes ZTF-u Andrzej Pogudz, który poprowadził otwarcie w stylu, którego nie powstydziłby się aktor teatralny z wieloletnim stażem. To nie było pierwsze czy drugie otwarcie Andrzeja Pogudza, ale w takiej formie nikt nigdy go jeszcze nie widział. Prezes w piątek był chory i jeżeli to gorączka była odpowiedzialna za ten występ to z przykrością muszę stwierdzić, że szef powinien chorować częściej.
Ostatnia informacja jest również dobra: Zapis Socjologiczny będzie można  podziwiać aż do końca roku! Zapraszamy!
Wojciech Kapuściński

Wystawa współfinansowana przez miasto Zamość


niedziela, 13 października 2013 roku
Już 25 października o godzinie 16:00 w Galerii Fotografii Ratusz Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne otworzy kolejną wystawę.

W tym roku gościliśmy niemało znakomitych autorów i bardzo ciekawe wystawy. Miło nam, że ta lista wydłuża się o kolejną pozycję.

Tym razem przyszła pora na legendę polskiej fotografii. Niezwykle ciekawą nie tylko ze względu na same
fotografie, ale także z powodu historii autorki.
Zofia Rydet, bo o niej mowa,  jako jedna z niewielu kobiet wymieniana jest wśród najważniejszych polskich fotografów. Uczestniczyła w ponad 300 indywidualnych i zbiorowych wystawach w kraju i za granicą, zdobyła liczne nagrody i wyróżnienia. Jej fotografie trafiły do zbiorów muzeów m.in. w Paryżu, Nowym Yorku, Kioto, Montrealu i Moskwie.

W Ratuszu będziemy mogli zobaczyć cykl fotografii, który przyniósł jej największe uznanie. Autorka zrobiła pierwsze zdjęcia do "Zapisu Socjologicznego" mając sześćdziesiąt osiem lat i pracowała nad nim przez trzynaście lat, czyli do roku 1991.
Pomysł był bardzo prosty. Zofia Rydet przemierzając całą Polskę konsekwentnie tworzyła portrety ludzi we wnętrzach ich domów. Powstało przy tym ponad trzydzieści tysięcy czarno-białych zdjęć.

...Zapis jest jak nieskończony ciąg zdjęć uciekających - takich, do których z przyczyn naturalnych nie będzie już powrotu. Zdjęć wiosek przed pochłonięciem przez zalew, rozmów z ludźmi skazanymi na szybką śmierć...
Wojciech Nowicki - Dno oka


Prezentowane zdjęcia pochodzą z kolekcji Fundacji im. Zofii Rydet.
wtorek, 24 września 2013 roku
Honorowy Prezes Zamojskiego Towarzystwa Fotograficznego Stanisław Orłowski od wielu lat jest uczestnikiem plenerów fotograficznych w Janowie Podlaskim. Fotografuje tam swoje ukochane konie, a wystawa "W galopie", którą możemy oglądać w Ratuszu, jest tego najlepszym dowodem.
Nie sposób nie zauważyć bliskości i pasji. Kadry przepełnione dynamiką nierzadko przypominają obrazy, a przepiękne zwierzęta znakomicie uchwycone i zamknięte w kadrach wśród tumanów kurzu stanowią najmocniejszy punkt ekspozycji.
Zachęcamy do odwiedzenia Galerii Fotografii Ratusz i przypominamy, że w Muzeum Zamojskim oraz w Restauracji Muzealna czekają dwie kolejne wystawy Stanisława Orłowskiego.
piątek, 12 lipca 2013 roku
Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne zaprasza na kolejną niezwykle interesującą wystawę!
Tym razem w Galerii Fotografii Ratusz podziwiać będziemy mogli fotografie Zdzisława Beksińskiego.

Otwarcie wystawy odbędzie się w najbliższy piątek, tj. 19 lipca 2013 roku o godzinie 17:00.

Beksiński pokazywany był na całym świecie. Z dumą informujemy, że jego fotografie lada dzień zawisną w naszej galerii.


***

Zdzisław Beksiński (ur. 1929) działalność artystyczną rozpoczął jako fotograf. Rysunkiem i malarstwem zajął się później. W latach 70 i 80 był popularny w kraju i za granicą. Zarówno w fotografii jak i w rysunku czy malarstwie charakteryzuje się niebanalnym sposobem postrzegania rzeczywistości. Jego twórczość przybiera formy surrealistyczne i fantastyczne. Nawet w technicznie ograniczonej fotografii, i nawet w portrecie, dominuje tajemniczość i niedopowiedzenie.
poniedziałek, 1 lipca 2013 roku
Jesteśmy właśnie w trakcie otwierania wystaw fotograficznych w ramach projektu Mój bohater i jego historia. Wiele już napisaliśmy na temat tego co robili młodzi ludzie w trakcie jego realizacji. Trzeba jednak napisać o wydarzeniu, które swoją rangą powinno przyćmić – jeśli nie wszystkie, to – zdecydowaną większość wydarzeń kulturalnych w naszym mieście! Przynajmniej dla osób interesujących się fotografią.
Otwarcie wystawy Rafała Milacha w Galerii Fotografii Ratusz to wydarzenie bezsprzecznie bez precedensu! Po raz pierwszy w naszej galerii mamy przyjemność gościć wystawę laureata I nagrody World Press Photo! Lista nagród i nominacji Milacha jest absolutnie imponująca, a prestiż i renoma jakiej dorobił się ten młody artysta budzi naprawdę ogromny respekt.
Czarne morze betonu czy właściwie Black Sea of Concrete opowiada o ukraińskim brzegu Morza Czarnego. Jak bardzo subiektywna jest to opowieść można było się dowiedzieć od autora podczas spotkania w Muzeum Zamojskim. Choć oczywiście, każdy kto był nad Morzem Czarnym w Odessie, Sewastopolu czy Ałuszcie, albo zna urokliwe fotografie z tego miejsca, taki subiektywizm rozpozna. Autor wcale tego nie ukrywał. Opowiadał, że będąc tam po jakimś czasie z chęcią dorobienia kilku fotografii – oczywiście wykonał je, ale już nie w tym klimacie. Zdjęcia były dobre, ale nie niosły ze sobą już tych samych uczuć.
Podczas spotkania autorskiego Rafał Milach mówił głównie o kolektywie Sputnik Photos, którego jest współzałożycielem. Dowiedzieliśmy się jak powstali oraz nad czym i w jaki sposób do tej pory pracowali. Autor zdradził wiele szczegółów dotyczących sfer pozafotograficznych działalności kolektywu oraz form, metod i sposobów takiej pracy.
Wszystko to oscylowało wokół trzech haseł: po pierwsze: praca, po drugie: ciężka praca i bardzo ciężka praca – po trzecie. Nie było w tym krzty snobizmu. Rafał Milach okazał się bardzo skromnym, ułożonym młodym człowiekiem. Często podkreślał to, że nie mówi o czymś aby się tym chwalić, ale jaką satysfakcję przynoszą efekty tej ciężkiej wspólnej wieloletniej już współpracy.
Po spotkaniu autor skonsultował fotografie kilku osób. Byli wśród nich uczestnicy projektu Mój bohater i jego historia, ale także osoby, które przyjechały specjalnie w tym celu do Zamościa z Rzeszowa, a nawet Kędzierzyna Koźla! Bez względu na wiek, płeć i pozycję Rafał Milach z taką samą uwagą pochylał się nad fotografiami. Do samego końca – mimo bardzo długiego spotkania poprzedzonego przecież wernisażem – skupiony i w bardzo merytoryczny sposób, a przede wszystkim na świetnym poziomie – analizował prace, pomagał wskazać różne drogi i rozwiązania. Wymieniał dobre i słabe punkty prezentowanych zdjęć.
Rafał Milach okazał się równie piękny i twardy jak jego tytułowy beton. Tak samo mentalnie niezniszczalny. Fizycznie niestety nie wytrzymał, ale uszkodzony do Zamościa już przyjechał – także to nie nasza wina. Mamy nadzieję, że odwiedzi nas zdrów i cały jak najszybciej!

niedziela, 16 czerwca 2013 roku
Już 28 czerwca w Zamościu będzie miało miejsce arcyciekawe wydarzenie!
Wystawa fotografii oraz spotkanie autorskie (a dla wybranych szczęśliwców darmowy przegląd portfolio) z mega gwiazdą współczesnej fotografii! Wszystko to w ramach projektu „Mój bohater i jego historia” realizowanego przez ZTF – jednakże dostępne dla wszystkich! For free!

https://www.facebook.com/events/298310433638273/

"Na powierzchni jest popękany, z rdzawymi zaciekami, ale mocno osadzony w ziemi. Beton jest jak wyrzut sumienia w bajkowym czarnomorskim pejzażu. Przypomina, że zmiany zachodzą powoli. Przypomina Ukrainę, która bardzo chce się zmienić, ale nie może. Tak jakby tym betonem udało się zalać nie tylko przestrzeń zewnętrzną, ale i wewnętrzną.
Od Pomarańczowej Rewolucji upłynęło zaledwie kilka lat, a ludzie już stracili nadzieję, że się uda, że może być lepiej. Są zdezorientowani i zmęczeni politycznym bałaganem. Kiedyś było źle. Zgadza się. Ale był porządek. A teraz, nie jest lepiej i porządku też nie ma. – Niech wschodnia Ukraina z Krymem wróci do Rosji, a zachodnia niech wstąpi do Unii Europejskiej – mówi Aleksandr, popijając piwo. Ma dwadzieścia pięć lat i bardzo dużo czasu na popijanie piwa. W czarnomorskich kurortach odpoczywał kiedyś cały Związek Radziecki. Po sowieckich kurortowiczach została sowiecka architektura, mentalność i sentyment."

___

Rafał Milach (ur. 1978) - pochodzi z Gliwic, ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Katowicach i ITF w Opawie. Przez ponad 10 lat zajmował się kwestią transformacji w krajach byłego Związku Radzieckiego. Owocem tej pracy jest książka "7 Pokoi" (Kehrer Verlag 2011) oraz liczne eseje. Fotografie Milacha były prezentowane m.in. w MOCA w Szanghaju, Kiyosato Museum of Photographic Art w Japonii czy podczas Rencontres Photogrphiques d'Arles.
W ostatnich latach otrzymał m.in. stypendium od Ministra Kultury, Europejski Fundacji Kultury oraz Funduszu Wyszehradzkiego. Nagradzany m.in. na World Press Photo, Pictures of the Year International oraz New York Photo Awards Festival.
wtorek, 28 maja 2013 roku
Fotograficzne CV autora bieżącej ekspozycji w Galerii fotografii Ratusz w Zamościu robi duże wrażenie. Ci, którzy widzieli fotografie Wojtka Lembryka wcześniej, albo ci, którzy odwiedzili już wystawę nie będą dłużej zdziwieni tym życiorysem. Shege – dzieci ulicy, robi równie mocne wrażenie.
Autor wprowadza nas niemal bezpośrednio w świat tytułowych dzieci. Już po kilku zdjęciach mamy odczucie jakbyśmy znaleźli się pośród nich. Doskonały kontakt jaki Wojtek Lembryk nawiązał z bohaterami swoich fotografii przełożył się na zaufanie dzieci – a to zaowocowało bardzo szczerymi fotografiami.
Widzimy dzieci w różnym wieku. Od bardzo małych do dojrzewających młodzieńców. Może nawet młodych mężczyzn - ponieważ jeśli nie metryka to doświadczenia sprawiły, że sfotografowana młodzież jest dojrzalsza i emocjonalnie starsza niż się wydaje. To także nie umknęło uwadze fotografa.
Maluchy na nocnikach w jakby rytualnym akcie – początkowo zabawnej sytuacji, która jednak dosyć szybko zmusza do refleksji i rewizji swoich odczuć. Dzieci bawiące się i grające w piłkę nożną przeplatają się ze zmęczonymi, leżącymi, może śpiącymi shege.
Z jednej strony dzieci pijące wodę, myjące się, jedzące, uśmiechnięte. Z drugiej strony zadumane, zamyślone, nieobecne. Z jednej strony dziewczynki w sukienkach i chłopcy w, na pozór normalnych, zwykłych T-shirtach,
a z drugiej – dzieci ubrane, we właściwie, resztki koszulek. Podarte spodnie i co prawda dwa, ale zupełnie różne buty.
Dwie rzeczy zdają się uderzać na zdjęciach. Po pierwsze fakt, że każde z tych dzieci jest jakby w innym, swoim świecie. Nawet pokazane na jednej fotografii i zamknięte w jednym kadrze zdają się być myślami każde w innym miejscu, innej rzeczywistości. Po drugie niezwykle szczere i beztroskie uśmiechy. Biję się pomiędzy współczuciem
i smutkiem, jaki czuję oglądając wystawę, a uśmiechem jaki wywołują we mnie te maluchy. Naturalna radość widoczna na niektórych buziach i w oczach niektórych z nich zdają się łagodzić ten smutny nastrój. Prywatną ocenę
i ważenie tych emocji pozostawiam Państwu każdemu indywidualnie.
Różnorodne sceny uchwycone w znakomity sposób oraz umiejętność dostrzegania i chwytania najciekawszych chwil, w kadrach zarówno szerokich jak i w detalach, sprawia że autor intryguje, nieustannie zaciekawia i prowadzi nas przez całą wystawę w napięciu. Serdecznie polecam!
środa, 1 maja 2013 roku
Shege – dzieci ulicy, to kolejna wystawa fotografii organizowana przez Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne w Galerii Fotografii Ratusz.
Tym razem swoje prace zaprezentuje członek Zarządu ZTF-u, Wojciech Lembryk.
Autor opowiada o codziennym życiu dzieci ulicy w ośrodkach prowadzonych przez organizacje humanitarne i kościelne w stolicy Demokratycznej Republiki Konga Kinszasie.

Kongo to kraj bezustannego kryzysu humanitarnego, kraj kontrastów, zrujnowany długoletnią wojną domową. Luksus bogatych dzielnic Kinszasy przeplata się tam ze skrajną biedą i przeludnieniem dzielnic ubogich. Pośród tego chaosu i skrajności żyją najbardziej dotknięte ofiary destabilizacji państwa – dzieci. Dzieci ulicy, zwane shege. W samej Kinszasie, szacuje się, że jest ich około 20 000. Są w różnym wieku i pochodzą ze wszystkich regionów kraju. Z reguły mieszkają przy głównych ulicach i skrzyżowaniach. Są zaniedbane i brudne. Nie mają środków do życia oraz niewiele nadziei na lepszą przyszłość.
Aby pomóc dzieciom ulicy powstały specjalne domy, w których mogą one otrzymać podstawową pomoc medyczną, a także schronienie. Domy, w których mogą się umyć i odpocząć. Jedną z organizacji prowadzącą takie domy jest stowarzyszenie ORPER.

Wernisaż odbędzie się 09 maja (w czwartek!) w Galerii Fotografii Ratusz o godzinie 16:00. Zapraszamy!

Ekspozycja czynna od 09 maja do 18 czerwca 2013 roku.


***
Wojtek Lembryk - członek Zarządu Zamojskiego Towarzystwa Fotograficznego, laureat ogólnopolskich konkursow fotograficznych: m.in. zdjęcie roku konkursu BZWBK PressFoto, Grand Prix konkursu „Wola walki“ Agencja Fotograficzna Przegląd Sportowy, nagroda specjalna Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża w Genewie (ICRC).  Zdjęcia publikował m.in. w New York Times, Times, IrishTimes, Arts Magazine oraz w kilku polskich gazetach i czasopismach.
Wspólpracował z European PressPhoto Agency, Nazca Pictures, Corbis, ZumaPress, CosmosPhoto. Jego fotografie ilustrują raporty międzynarodowych organizacji m.in. ONZ, ICRC (International Committee of the Red Cross), UNEP (United Nation Environment Programme), FIDH (International Federation for Human Rights), OMCT (The World Organisation Against Torture), UNHCR  (United Nations High Commissioner for Refugees).  Wystawiał prace w  Londynie, Brukseli, Kinszasie. Genewie oraz kilku polskich miastach.

niedziela, 7 kwietnia 2013 roku
Do 6 maja w zamojskiej Galerii Fotografii Ratusz oglądać możemy Niewinne oko nie istnieje.
Projekt Wojciecha Wilczyka to nie tylko wystawa, ale jak mówi autor, przede wszystkim książka. Potężny zapis pożydowskich domów modlitw, bożnic czy midraszy opracowany jest z zegarmistrzowską precyzją, naukową systematyką, a przede wszystkim rzetelnie sfotografowany. Sam w sobie dotyka bardzo ważnego problemu, a konwencja i sposób prezentacji kierują widza w konkretnym kierunku.
Ponieważ gabaryty galerii nie pozwalają na pokazanie całości, w Ratuszu oglądać możemy tylko część ekspozycji. Podczas wernisażu mogliśmy jednak obejrzeć multimedialny pokaz wszystkich fotografii.
Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne w ramach realizacji projektu szwajcarskiego Mój bohater i jego historia zaprosiło autora z wystawą nie tylko na wernisaż, ale także do poprowadzenia spotkania autorskiego i przeglądu portfolio.
Na otwarcie wystawy przybyło wyjątkowo dużo osób. Autor nie krył zadowolenia i myślę, że zrewanżował się nam w wyjątkowy sposób. Zdradził, że Zamość odegrał istotną rolę w początkowej fazie projektu. Tym bardziej to miłe, gdyż sama realizacja zajęła autorowi ponad dwa lata, a zamojska odsłona jest już 16 z kolei – m.in. po takich miastach jak Poznań, Kraków, Warszawa, Chemnitz, Bukareszt czy Paryż.
Sala w Muzeum Zamojskim także wypełniła się po brzegi. Podczas spotkania autorskiego Wojciech Wilczyk opowiadał o innych swoich projektach. Zaprezentował Kalwarię, Życie po życiu, mniejszy, ale równie interesujący projekt postindustrialny oraz coś co aktualnie współrealizuje z Elżbietą Janicką i co dopiero ujrzy światło dzienne. Inne Miasto – projekt poświęcony historii i zmianom na terenie warszawskiego getta będzie miał premierę w czerwcu w Zachęcie. Zapowiada się znakomicie, a my jesteśmy szczęśliwi, że byliśmy świadkami małego pokazu prapremierowego.
Ostatnim elementem był przegląd portfolio. Możliwość indywidualnej konsultacji własnych fotografii z kimś takim jak Wojciech Wilczyk… jak nie skorzystać z takiej okazji?
Cały dzień był niezwykle pouczający. Ogrom informacji jaką przekazał autor oraz wiarogodność i naturalność z jaką autor dzielił się wiedzą i doświadczeniem zrobiły na wszystkich olbrzymie wrażenie. To była wielka radość gościć tak znamienitą postać! Wszystkim, których zabrakło w piątek w galerii i muzeum, zostaje wizyta w Ratuszu i mimo bardzo wysokiego poziomu wystawy, naprawdę mają czego żałować!

tekst: Wojciech Kapuściński  
zdjęcia: Rafał Maśny  

Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne
już od ponad 55-ciu lat działa na rzecz kultury.
Od 2013 roku jest organizacją pożytku publicznego.

Przekazując nam 1% swojego podatku, pomagasz rozkręcać lokalną kulturę.

KRS 0000076428

75 1240 2816 1111 0010 4467 4192

Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne
ul. Wyszyńskiego 28 a,
22-400 Zamość

NIP 922-243-27-33
Regon 950434444