piątek, 3 października 2014 roku
Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne serdecznie zaprasza miłośników fotografii oraz kultury współczesnej na niezwykle interesujący wernisaż!
Już 10 października o godzinie 16:00 w Galerii Fotografii Ratusz odbędzie się uroczyste otwarcie wystawy fotografii Wojtka Wieteski pt. Jestem z Polski.
Natomiast o godzinie 17:00 zapraszamy wszystkich na otwarte spotkanie autorskie z Wojtkiem Wieteską do kawiarni artystycznej Szkoła Życia.

Wojtek Wieteska – Jestem z Polski

Wojtek Wieteska od 1986 roku fotografuje to co w Polsce wydaje mu się wizualnie interesujące i warte zapamiętania: ludzi, krajobrazy, przedmioty oraz bliskie osoby i miejsca. Zdjęcia te powstają w rytmie prywatnego, zawodowego i artystycznego życia artysty.
W swoim tekście o projekcie Wieteski Adam Mazur określa go jako polifoniczną całość, subiektywną wizję intensywnych przemian. Zdaniem Mazura, Wojtek Wieteska, który sam o sobie mówi, że wyjeżdża z kraju aby zyskać nowe, świeższe spojrzenie, obserwuje, syntetyzuje, alegoryzuje. Widzi na nowo, nie opowiada ckliwych bajek, ale też nie ocenia. Mazur nazywa Jestem z Polski projektem życiowym Wieteski, w którym fotograf nie interesuje się bieżącymi wydarzeniami politycznymi, ale możemy w nim oglądać ich efekty. Dostrzec możemy fascynację artysty decydującym momentem, intensywnością ulicy i życiem codziennym. Wieteska koncentruje się na rzeczywistości i na relacjach pomiędzy rzeczami i ludźmi, a fotografie, zdaniem Adama Mazura, nawet pozbawione kontekstu wystawy lub książki, oglądane pojedynczo nie tracą na znaczeniu.
W wydanym z okazji wystawy albumie Jestem z Polski Krzysztof Varga wyraźnie akcentuje ciężar tytułu. Jestem z Polski, a więc niosę uwierający garb polskości. Równocześnie jednak zdaniem Vargi Wojtek Wieteska do Polski, jako stanu umysłu, stanu spokojnego zbiorowego szaleństwa podchodzi z czułością. Wieteska akceptuje i lubi właśnie taką Polskę. Taka jest Polska i innej Polski nie będzie.


Jestem z Polski, wystawa fotografii Wojtka Wieteski
Galeria Fotografii Ratusz, Zamość 10.10.2014 – 25.11.2014


Wystawa ze zbiorów Atlasu Sztuki

Wystawa współfinansowana przez miasto Zamość


* * *

Wojtek Wieteska (1964 r.)
Fotograf, operator, reżyser i kurator.
Studiował historię sztuki na uniwersytecie Paryż Sorbona IV i UW w Warszawie.
Absolwent wydziału operatorskiego PWSFTviT w Łodzi.

Fotografuje od 1983 roku. Jego twórczość wyrosła z reportażu subiektywnego, ewoluowała w stronę eseju fotograficznego, a następnie do fotografii jako pojedynczego obrazu – uprawianej obecnie. Dominującym motywem prac jest człowiek uwikłany w relacje przestrzenne z otaczającą go rzeczywistością oraz konceptualne formy wizualne.

Wybrane wystawy indywidualne:
Far West, Stara Galeria ZPAF, Warszawa
Tokyo, Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, Kraków
N.Y.C.#02, CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa
Martwa Natura, Galeria Art New Media, Warszawa
Protest 2007, Galeria Le Guern, Warszawa
Szeroki krąg, Fotoplastikon/MPW, Warszawa
Stacja Warszawa, Flights 91_08, Yours Gallery, Warszawa
Jestem z Polski, galeria Atlas Sztuki, Łódź, Kino Atlantic, projekcja wielkoekranowa, Warszawa1944/70/2014, Muzeum Powstania Warszawskiego, ekspozycja plenerowa, Al. Ujazdowskie, Warszawa.

Udział w wystawach zbiorowych, m.in:
Efekt czerwonych oczu, Post dokument, Świat nieprzedstawiony, Kolekcja fragment, CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa
2. Europa ischermonat der Fotografie, GaleriaLumas, Berlin
Drzwi otwarte galeria Ego, Poznań
Shock Therapy, galeria Milli Reasurans, Stambuł

Publikacje w albumach, m.in:
N.Y.C.#02, Stacja Warszawa, Collecting Fine Art Photography, Jestem z Polski, 1944/70/2014.

Realizuje kampanie reklamowe i społeczne: filmowe i fotograficzne. Publikuje w prasie.
Tworzy projekty dla instytucji państwowych i prywatnych.

Prace znajdują się w kolekcjach prywatnych w Polsce i zagranicą, m.in: USA, Szwecja, Niemcy, Francja, Szwajcaria, Norwegia i Japonia.

Wykłada w PWSFTviT w Łodzi.

Mieszkał w Berlinie, Paryżu, NowymJorku i Tokio. Obecnie mieszka i pracuje w Warszawie.

Kontakt: wojtek.wieteska@wp.pl
tel: 509 464 971

środa, 3 września 2014 roku
O fotografii w Zamościu…

Paweł Szypulski
Zaginione


W zamojskiej Galerii Fotografii Ratusz prowadzonej przez Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne możemy właśnie oglądać premierę projektu Zaginione Pawła Szypulskiego.
Na zamojską ekspozycję składa się niespełna 20 fotografii, wcale nie autorstwa Szypulskiego. Oglądać możemy 16 oryginalnych wydruków pochodzących z domowych, raczej atramentowych drukarek oraz 3 powiększone prace podobnego pochodzenia. Zdjęcia dotknięte przez czas, warunki atmosferyczne i – co paradoksalne w kontekście fotografii – światło, przedstawiają zaginione zwierzęta. Jednakże, nie o koty i psy tu chodzi.
Zaginione opowiadają przede wszystkim o roli i funkcji fotografii. Zdjęcia, które ostatecznie trafiły do Ratusza zostały zrobione w zupełnie innym celu. Nierzadko na pamiątkę. Autorzy tych zdjęć naciskali spust migawki przede wszystkim z powodu pozytywnych, ciepłych uczuć, które żywili do swoich pupili. Czas zmusił ich jednak do wykorzystania tych ujęć w celu, w którym woleli by ich nigdy nie wykorzystywać. Z funkcji pamiątkowej, albumowej, wręcz rodzinnej przeistoczyły się w często jedną z ostatnich desek ratunku i synonim nadziei… by ostatecznie, przebywając jakże niebanalną drogę, znaleźć się w galerii fotografii.
Zapoznając się z materiałem jeszcze przed organizacją wystawy, a potem już w Ratuszu utwierdzając się w swym odczuciu, odniosłem wrażenie jakbym już to widział. Choć nie widziałem… Znajduję w tej wystawie jednak wspólny element z czymś co miałem przyjemność oglądać  w tym roku, a co niezwykle mocno odciska się na całym moim fotograficznym doświadczeniu. Mówię o tym co Wojciech Nowicki zaprezentował w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w ramach tegorocznego Miesiąca Fotografii. Nie jest to bynajmniej zarzut i zachowując oczywiste proporcje, będąc daleki od porównań i choćby próby oceniania, wskazuję wyłącznie na wspólny mianownik. Obaj autorzy, którzy są kuratorami wystaw, pochylają się nad znaczeniami fotografii w zależności od ich pochodzenia, kontekstu prezentacji czy relacji z innymi fotografiami. Projekt Zaginione Pawła Szypulskiego, przy zachowaniu wspomnianych wcześniej proporcji, jest również niesłychanie inspirujący i ważny.
Mieliśmy to szczęście, że Paweł Szypulski przyjechał do Zamościa i mogliśmy gościć go na wernisażu i spotkaniu autorskim. Kurator nazwał siebie gadułą, ale gdyby każdy gaduła miał do powiedzenia tyle mądrych rzeczy byłby to nie lada komplement. Podczas spotkania autorskiego mogliśmy zapoznać się z dwoma innymi projektami autora Zaginionych – oba poświęcone fotografii, ale także nie wprost. Spotkanie trwało ponad 2 godziny, choć ja osobiście posłuchałbym przynajmniej kolejne dwie…

Wojciech Kapuściński
czwartek, 21 sierpnia 2014 roku

piątek, 4 lipca 2014 roku
Świt to pora dnia przed wschodem słońca, kiedy niebo przestaje być czarne.

Światło padające na podwórko kamienicy rozdziera gęsty cień.
W kontrastowym krajobrazie pojawiają się linie.
Czarna dłoń dzięki gwałtownemu odbiciu zyskuje szczegół.

Powojenna rzeczywistość wymagała nazwania. Jerzy Lewczyński dokumentując najbliższe otoczenie wierzył, że zwyczajność może odzwierciedlać sprawy najistotniejsze, ostateczne.

Na wystawie w Ratuszu zostaną pokazane prace fotografa ułożone w formie pierwszoosobowej opowieści o zderzeniach z nowymi realiami.

Michał Dąbrowski


Wernisaż 9 lipca 2014, 17.00, Galeria Fotografii Ratusz, Rynek Wielki 13, Zamość


Wystawa współfinansowana przez miasto Zamość.

Ekspozycja była możliwa dzięki uprzejmości Muzeum w Gliwicach.

niedziela, 22 czerwca 2014 roku
Modlenie się? Modląc się? Andrzej Kramarz podczas otwarcia wystawy nie był zdecydowany jak to przetłumaczyć. Trudno autora podejrzewać o problem z translatoryką, sęk leżał zupełnie gdzie indziej.
Andrzej Kramarz w zamojskiej Galerii Fotografii Ratusz pokazuje Las Vegas jakiego nie znamy. To nie tylko przedmieścia, to nie tylko dzielnica, na fotografiach której co prawda nie widać ludzi, ale są wszechobecni, wręcz namacalni. Bez ludzi zresztą ten projekt nie miałby sensu. Kto bowiem miałby się modlić na tytułowej pustyni. Pustynia ta nie odwołuje się tylko do tego co widzimy na fotografiach, ale również do historii Las Vegas.
Na pustyni każdy podobno się modli i coś mi się wydaje, że oczywiste jest to, że każdy modli się o deszcz. Na tej pustyni ludzie modlą się o coś innego.
Kościół jest tu niemal na każdym kroku. Trudno zatem zaprzeczyć, że ludzie modlą się tam w tradycyjny sposób – do swojego Boga, kimkolwiek by był. Przepełniona symbolami historia wskazuje także na inne bóstwa – znacznie mniej boskie, z religijnego punktu widzenia – ale dla wielu pewnie nawet ważniejsze.
Andrzej Kramarz podczas otwarcia wprowadził nas w swoją opowieść i przybliżył po części jej symbolikę, ale nawet znając ten wstęp nie jest łatwo wszystko odczytać gdyż autor nie podał gotowego rozwiązania. Dobra doczesne, wręcz stricte konsumpcyjne droczą się tu co chwilę z krzyżami. Ponadto nieład, słońce, droga i wszechobecna siatka, która z jednej strony prowadzi wzdłuż – jakby do furtki, ale z drugiej oddziela i blokuje. Furtki i bramy także nie są jednoznaczne – prowadzą przecież w obie strony. Autor z premedytacją, ale też ironicznie, wręcz żartobliwie żongluje symbolami zwodząc widza do samego końca.
Praying in the desert nie jest projektem łatwym i wymaga zanurzenia się i poświęcenia mu czasu, ale odwdzięcza się dając po pierwsze piękne obrazy, ale po drugie – myślę, że inne spojrzenie – bez względu na to po której stronie jesteśmy na starcie.

* * *

Spotkanie z Andrzejem Kramarzem to była niezwykła przyjemność. Doświadczenie, którego nie da się przecenić. O Andrzeju Kramarzu napisano już wiele i przytaczanie jego zasług i osiągnięć niczego nowego nie wnosi, zwłaszcza, że skromność tego fotografa jest powalająca, a przez tę właśnie cechę nie wiemy nawet o wszystkich jego dokonaniach.
Po wernisażu w Galerii Fotografii Ratusz udaliśmy się do kawiarni artystycznej Szkoła Życia, gdzie kilkoro śmiałków zdecydowało się pokazać swoje fotografie Mistrzowi.
Byłem niezwykle poruszony tym jak bardzo autor angażuje się i pochyla nad fotografiami zwykłych ludzi. Z jaką naturalnością dzieli się uwagami i przekazuje swoją ogromną wiedzę, jak skrupulatnie analizuje prace w najdrobniejszych szczegółach poczynając od pojedynczych klatek na formie prezentacji kończąc.
Minęło już trochę czasu, a ja wciąż jestem pod wrażeniem… i wiem co mówię, jestem jednym z tych szczęśliwców!

Wojciech Kapuściński
sobota, 31 maja 2014 roku
Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne, Galeria Fotografii Ratusz oraz Andrzej Kramarz zapraszają na kolejne fantastyczne fotograficzne wydarzenie.
Już 7 czerwca o godzinie 16:00 odbędzie się uroczyste otwarcie wystawy pt. Praying In The Desert po której bezpośrednio będzie miał miejsce przegląd portfolio.

* * *

Praying In The Desert

Las Vegas. Miasto rozrywki i blichtru. Pustynia, gdzie każdy modli się o swój własny deszcz. Przedmieścia ciągnące się głucho wzdłuż kasyn. Domy w cieniu gigantycznych hoteli. Ziemia spalona słońcem, obumarła.Człowiek szuka tu cienia równie usilnie co szczęścia. Nadzieja spoczywa w kościołach i salonach gry.
Dream Center.

* * *

Andrzej Kramarz - fotograf, wykładowca, kurator, redaktor albumów fotograficznych. Ukończył Instytut Fotografii Kreatywnej w Opawie. Współzałożyciel fundacji Imago Mundi (2005). W latach 2007–2008 Wicedyrektor Artystyczny Festiwalu Miesiąc Fotografii w Krakowie. Obecnie bada prywatne kolekcje rodzinnych fotografii w ramach projektu badawczego Photo Proxima prowadzonego przez Muzeum Etnograficzne w Krakowie we współpracy z Muzeum Fotografii Fratelli Alinari. Wykłada fotografię na University of Hawaii, Hawaii Community College w Hilo i Akademii Fotografii w Krakowie.


___

Udział w przeglądzie jest bezpłatny. Ilość uczestników: 6 osób.
Zgłoszenia przyjmujemy tylko do 03.06.2014 r. do godziny 22:00 na adres ztf@ztf.pl. W tytule wiadomości należy wpisać: „przegląd portfolio A.Kramarz
Przegląd odbędzie się po otwarciu wystawy.

Zgłoszenie powinno zawierać: imię i nazwisko, adres zamieszkania, numer telefonu, kilka słów o projekcie, przynajmniej jeden cykl fotograficzny: 10-15 zdjęć (format JPG, 1000 pikseli na dłuższym boku, całkowity rozmiar nie powinien przekroczyć 10MB). Uczestnicy zostaną poinformowani o udziale najpóźniej 04.06.2014 drogą mailową/telefoniczną.

Osoby zakwalifikowane do przeglądu powinny przygotować materiał zdjęciowy na odbitkach fotograficznych min. 13x18 cm,

kontakt:
ztf@ztf.pl
tel. 509 823 414 (Piotr Komajda
)
czwartek, 24 kwietnia 2014 roku
Film obyczajowy produkcji polskiej to wystawa fotografii Kuby Dąbrowskiego, która do Zamościa przyjechała prosto z Zachęty – a z Zamościa wędruje wprost na festiwal do Łodzi. W zacnym gronie zatem się plasujemy.
Zanim mieliśmy możliwość obejrzenia wystawy w zamojskim Ratuszu można było przeczytać kilka recenzji po premierze w Zachęcie. Kuby Dąbrowskiego nie trzeba nikomu kto się interesuje fotografią przedstawiać, ale nie wszystkie opinie o ekspozycji były wyłącznie pozytywne. W naszych warunkach recenzje czy teksty krytyczne na temat wystaw fotografii to nie jest sytuacja codzienna. To tylko podkręcało temperaturę i napięcie rosło. Polski film to przecież, cytując klasyka, dłużyzna, nic się nie dzieje. Tak też, na łamach magazynu Szum, pisała o wystawie w Zachęcie Ewa Dyszlewicz. Pozostałe teksty o wystawie Dąbrowskiego, te na które trafiałem, były znacznie bardziej przychylne. Co wcale nie znaczy, że autorka powyższej wypowiedzi miała się mylić – to była jej opinia i chwała pani Ewie Dyszlewicz za to, że pomimo wielu przychylnych recenzji jasno i wyraźnie wyraziła swoje zdanie. Problem nie leży w tym kto ma rację, a kto się myli. Szczególnie w przypadku tej właśnie wystawy.
Autor podczas oprowadzenia w Zachęcie (o czym mogliśmy np. przeczytać w innej recenzji) powiedział iż: „Na tej wystawie nie ma więcej niż na niej jest”. To kolejny moment, który wzbudzał moją czujność. Wydawało mi się to bardzo sprytnym stwierdzeniem, które na wejściu mogło zamknąć trochę usta krytykom. Tym bardziej nie mogłem się doczekać.
Kuba Dąbrowski nie raz mówił, że w fotografii chodzi mu o uzewnętrznienie swojej wrażliwości. Znacznie bardziej o dzielenie się historią, niż o tworzenie atrakcyjnych kadrów. Ponadto wielokrotnie podkreślał, że rolą fotografa jest obserwowanie i dokumentowanie – interpretacja, a nie wymyślanie. Film obyczajowy produkcji polskiej jest kwintesencją i potwierdzeniem powyższego.
Ogląda się to raczej jak amerykański, a nie polski film. I nie chodzi wcale o amerykańskie wątki i akcenty. Chodzi o pewną lekkość i naturalność – o brak sztuczności. Pozornie prosta fotografia, quasi amatorska, niedbała, niepoprawna. Taka trochę przy okazji… i po części tak! Ale wracając do wypowiedzi Kuby Dąbrowskiego – nie o atrakcyjne kadry tu chodzi, a o historię (choć trzeba przyznać, że pięknych kadrów tam paradoksalnie wcale nie jest mało!). Film obyczajowy jest historią o Kubie, ale jest też historią o mnie. Nie bez powodu mamy tam do czynienia z wycinkiem z Tytusa Romka i A’Tomka – czego przecież nikomu z naszego pokolenia wyjaśniać nie trzeba. Tu wklej swoje zdjęcie, wejdź w historię, zaangażuj się – a to już nie zawsze jest takie proste.
Cała ta opowieść jest z jednej strony bardzo osobista, a nawet intymna, z drugiej strony każdy z nas może być jej podmiotem lirycznym, a zatem jest ona wspólna, blokowa – przede wszystkim jednak (przynajmniej dla naszego pokolenia i tak ja ją znajduję) jest nostalgiczna i sentymentalna. Autor lubi nawiązania do muzyki – ja (choć do innej, to) też. Oglądając wystawę (a teraz jak oglądam książkę) co chwilę uśmiecham się i czuję podekscytowanie jak wtedy, kiedy słyszę Highway Star Deep Purple i przenoszę się w czasie dwadzieścia kilka, a może prawie trzydzieści lat wstecz kiedy słyszałem jak ojciec słuchał tego z kasety w starym Grundigu. Odchodząc od muzyki, tych momentów na Filmie jest wiele: once upon a time in America, NBA, połącz kropki, guma Turbo, czy już trochę późniejszy Joey Tribbiani.
To wszystko wcale nie oznacza, że wystawa jest tylko i wyłącznie dla ludzi wychowujących się w latach osiemdziesiątych czy dziewięćdziesiątych. Każdy dostrzeże w niej co innego, ale myślę, że wszyscy zwrócą uwagę na bardzo ciekawy sposób opowiadania. Jest to bez wątpienia obecnie jedna z najważniejszych wystaw fotograficznych. Bardzo się cieszę, że Kuba Dąbrowski zawitał do naszej Galerii!
Film obyczajowy produkcji polskiej będzie można oglądać w Ratuszu do końca maja!

Wojciech Kapuściński

***

Wystawa współfinansowana przez miasto Zamość

środa, 2 kwietnia 2014 roku
Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne oraz Galeria Fotografii Ratusz w Zamościu bardzo serdecznie zapraszają na otwarcie wystawy fotografii Kuby Dąbrowskiego pt. Film obyczajowy produkcji polskiej. Wernisaż odbędzie się 11 kwietnia 2014 roku (w piątek), o godzinie 16:00, oczywiście w Ratuszu!

Kuratorką wystawy, która miała swoją premierę niewiele ponad dwa miesiące temu w Zachęcie (a prosto z Zachęty przyjechała do Zamościa!)  jest Joanna Kinowska.
Współpraca: Dominika Kucner



* * *

Od połowy XIX wieku powstało wiele utopijnych koncepcji fotografii totalnej, głoszących, że kiedyś uda się sfotografować wszystko. Dzisiaj, w dobie ekspansji fotografii cyfrowej, jesteśmy bliscy realizacji tej idei – to się właściwie już dzieje. Ale niezupełnie dotyczy osób urodzonych w erze fotografii analogowej; nie mamy zdjęć z chwili narodzin ani wielu innych momentów, podczas gdy dziś w takich sytuacjach automatycznie i bezrefleksyjnie sięgamy po aparat w telefonie komórkowym.

Kuba Dąbrowski zaczął robić zdjęcia jako czternastolatek, 19 lat temu. Fotografował wszystko to, co było wtedy dla niego ciekawe w otaczającej rzeczywistości: kolegów z podwórka, białostockie blokowisko, koncerty, grę w koszykówkę itp. Robił to dalej, gdy zdał maturę, wyjechał studiować socjologię w innym mieście, dostał pierwszą pracę… Dzisiaj jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych fotografów w Polsce, ciągle jeszcze młodego pokolenia. Zawodowo fotografuje, jak sam mówi, „czasem Afganistan, czasem szminki dla Chanel”, ale w dalszym ciągu dokumentuje swoje najbliższe otoczenie.

U Dąbrowskiego aparat czasem bywa pretekstem do rozmowy, najczęściej jednak jest dyskretny i niewidoczny. Służy do zapamiętania danej chwili, opowiedzenia o czymś, czasem do wspomnienia, jak w przypadku przewijających się przez wystawę/film reprodukcji z ulubionych gazet, ujęć ważnego meczu lub filmu z ekranu telewizora. Ale nie jest najważniejszy – nie ma tu pozowania, nadmiernej kreacji. Jest życie codzienne i osoba fotografa, czyli „podmiot liryczny”. Mnóstwo energii, uczuć, śmiechu i smutków, dorastania i chłopackości, jest też trochę romantycznie i nostalgicznie – czyli wszystko to, co każdy z nas pamięta, choć nie wszyscy mamy to na zdjęciach.

Jestem rówieśniczką bohatera. Pochodzę z innego miasta, bawiłam się na innym podwórku, a w okolicy było trochę wyższe blokowisko. Zamiast deskorolki moi znajomi woleli rolki i rower, ale wszyscy graliśmy w kosza. Potem też było wiele podobieństw i różnic. „Kuba Dąbrowski. Film obyczajowy produkcji polskiej” to w gruncie rzeczy film o koledze lub sąsiedzie, ale też o nas wszystkich, o tym, co pamiętamy i z czym się identyfikujemy. Każdy zobaczy w nim inne znajome momenty i miejsca, uruchomi pamięć i być może po powrocie do domu odkopie swoje zdjęcia sprzed kilkunastu, kilkudziesięciu lat. Tak już jest ze zdjęciami, a także z filmami.
Joanna Kinowska


www.kubadabrowski.com

http://kubadabrowski.blogspot.com/

https://www.facebook.com/events/431223526980014/?fref=ts

* * *

Wystawa jest współfinansowana przez miasto Zamość
czwartek, 27 lutego 2014 roku
„Co komu naznaczone to na drodze” - nie wiem czy to Adam Pańczuk pojawił się na naszej drodze, czy to raczej my pojawiliśmy się na drodze Adama Pańczuka.

Zaledwie kilkanaście godzin temu dowiedzieliśmy się, że książka Adama Pańczuka pt. Karczeby otrzymała tytuł najlepszej książki fotograficznej świata w 71 dorocznym międzynarodowym konkursie Pictures of the Year!
Właśnie teraz, kiedy w Galerii Fotografii Ratusz Zamościu, oglądać możemy wystawę prezentującą ten projekt! Nie mogliśmy trafić lepiej. Ale jak mawiają komentatorzy sportowi – szczęście sprzyja lepszym! Trudno mówić tu o przypadku. O wysokiej jakości książki, projektu i wystawy wiadomo było od dawna. A że nagroda przyszła w tym momencie? Tym lepiej.

Już na wernisażu, podczas którego nie wiedzieliśmy o nagrodzie, Galeria Ratusz pękała w szwach. Nie przypominam sobie tak wysokiej frekwencji, a sięgam pamięcią 10 lat wstecz. Jestem wręcz pewny, że to pierwszy taki przypadek (przynajmniej) od dekady. Dość wspomnieć, że specjalnie na otwarcie wystawy przyjechali miłośnicy fotografii z Lublina czy Chełma. Nie powinniśmy być zdziwieni - oni również dobrze wiedzieli po co jadą.

Karczeby, które mamy ogromną przyjemność prezentować, rodziły się bardzo długo. Zdjęcia do projektu powstawały przez 7 lat. To nie jest odosobniony przypadek, a jednocześnie kolejny dowód na to, że dobre rzeczy potrzebują czasu.
Projekt Adama Pańczuka to niezwykle osobliwy portret. Portret polskiej wsi, portret człowieka. Oglądając książkę czy wystawę stajemy twarzą w twarz, nie z fotografiami, tylko z ludźmi. Stajemy niezwykle blisko mieszkańców Lubenki i pobliskich miejscowości, możemy ich prawie dotknąć, niemal usłyszeć ich historie. A fotografie Adama Pańczuka tymi historiami ociekają. Nie w sposób dosłowny, nie bezpośrednio i nie wprost. Jesteśmy prowadzeni przez fotografa, zmuszani do myślenia, ale w sposób bardzo przyjemny. Bliskość i myślę, że pozytywne emocje, które wyzwalają w nas bohaterowie fotografii znacznie nam to ułatwiają. Często są to portrety bez twarzy, a każdemu towarzyszą rekwizyty. Portrety z jednej strony bardzo realistyczne, z drugiej ogromnie metaforyczne, a czasami wręcz surrealistyczne. Każdy ewidentnie opowiada nową, inną historię – ale znakomicie się uzupełniają i komponują jak kolejne rozdziały w jednej księdze. Całość dopełnia wzruszający tekst autorstwa Kazimierza Kusznierowa – urodzonego właśnie w  Lubence założyciela teatru obrzędowego, który także stanowi niezwykle ważną część projektu.

Cieszymy się, że kolejna wystawa na światowym poziomie zawitała do Zamościa, tym bardziej, że autor zaszczycił nas swoją obecnością na wernisażu i bardzo ciekawie opowiadał o powstawaniu prac. Jesteśmy dumni i nieskromnie powiem, że będziemy się szczycić tym, że możemy prezentować fotografie tak ważne dla współczesnej fotografii i sztuki – nie tylko Polskiej.

Wystawę można oglądać do końca marca 2014 roku.

***
Wystawa współfinansowana przez miasto Zamość
środa, 12 lutego 2014 roku
Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne nie zniża lotów!
Kolejną wystawą jaką zaprezentuje w zamojskiej Galerii Fotografii Ratusz będą osławione Karczeby Adama Pańczuka.

Już w najbliższy czwartek (20 lutego 2014 roku) o godzinie 16:00 odbędzie się uroczysty wernisaż, podczas którego będziemy mogli spotkać się z autorem oraz kupić książkę - a naprawdę warto! Karczeby w ubiegłym roku w Paryżu nominowane były do tytułu the First Photobook of the Year, a lista osiągnięć fotografa jest imponująca!

Jest to kolejna pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika fotografii. Zapraszamy!


* * *

Karczeb to trudny do wyrwania korzeń drzewa, bardzo głęboko wrośnięty w ziemię. Tym samym mianem na polesiu i Podlasiu określało się ludzi, którzy żyli zgodnie z rytmem ziemi i tak jak korzeń byli z nią mocno związani. Adam Pańczuk przez wiele lat portretował tę niezwykłą więź - pełną szacunku, ale też naznaczoną ciężką pracą. Na wystawie pokazuje ją m.in. w serii zaskakujących, mocnych portretów. Prace utrzymane są w konwencji realizmu magicznego, co pozwala na wyjście poza ramy stereotypowego spojrzenia na polską wieś. Adam Pańczuk pokazał bliski mu świat. Świat niezwykły, w którym zachodzą zmiany podyktowane upływającymi porami roku, ale też upływem czasu.
___

Adam Pańczuk (1978) mieszka w Warszawie, pracuje wszędzie gdzie znajdzie ciekawy temat. Studiował na Akademii Ekonomicznej, a także fotografię na Wydziale Komunikacji Multimedialnej ASP w Poznaniu. Realizując swoje projekty zadaje pytania - wprost, a jednocześnie metaforycznie, o tożsamość, świadomość i postawę wobec świata, ludzi, których spotyka. Był stypendystą Ministerstwa Kultury. Łatwość z jaką posługuje się obrazem, opisuje swoje obserwacje, zaowocowała wielokrotnie prestiżowymi nagrodami – m.in.:
2013 nominacja do „the First Photobook of the Year at the Paris Photo-Aperture”
2011 Pictures of the Year International, II nagroda w Portrait Series
2009 Magnum Expression Award, I Honorowe wyróżnienie
2009 Grand Press Photo I miejsce za reportaż w kategorii Ludzie
2009 Sony World Photography Awards Finalista w kategorii Fine Art Portraiture
2006 National Geographic I miejsce w kategorii Kultura



Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne
już od ponad 55-ciu lat działa na rzecz kultury.
Od 2013 roku jest organizacją pożytku publicznego.

Przekazując nam 1% swojego podatku, pomagasz rozkręcać lokalną kulturę.

KRS 0000076428

75 1240 2816 1111 0010 4467 4192

Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne
ul. Wyszyńskiego 28 a,
22-400 Zamość

NIP 922-243-27-33
Regon 950434444