środa, 11 marca 2015 roku
Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne oraz Fundacja Archeologia Fotografii zapraszają na otwarcie wystawy fotografii Tadeusza Sumińskiego pt. Industrial.

Wernisaż odbędzie się w piątek 20 marca o godzinie 16:00 w Galerii Fotografii Ratusz w Zamościu przy ulicy Rynek Wielki 13.


Prezentowane na wystawie zdjęcia, pokazują mało znaną cześć dorobku wybitnego pejzażysty Tadeusza Sumińskiego (1924-2009), którego archiwum opracowuje Fundacja Archeologia Fotografii. Fotografie pochodzą z lat 1962-1964, kiedy Sumiński pracował jako etatowy fotograf w „La Revue Polonaise”, francuskojęzycznej wersji miesięcznika „Polska”, w której przemysł był jednym z wiodących tematów przez cały okres funkcjonowania pisma. Materiał, zawierający wybór fotografii z kilku zakładów przemysłowych, jest nie tylko interesującym dokumentem, ale przede wszystkim przykładem  poszukiwań  formalnych Sumińskiego. Fotografie pochodzą m.in. z Zakładów tytoniowych w Czyżynach w Krakowie, Fabryki Zegarków w Błoniach i  Młyna w Szymanowie.
Wystawie towarzyszy fotograficzna książka Industrial,  prezentująca wybór ok. 60 fotografii przemysłowych Sumińskiego wraz z tekstami Wojciecha Wilczyka i Marty Przybyło-Ibadullajev. Książka wydana wiosną 2014 roku przez  Fundację Archeologia Fotografii,  dostępna jest w wersji polsko-angielskiej.

www.archeologiafotografii.pl


Digitalizacja archiwum Tadeusza Sumińskiego dofinansowana jest przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.


* * *

Tadeusz Sumiński (1924-2009)
Urodził się w Badurkach w powiecie płockim, w rodzinie ziemiańskiej, jako piąte, najmłodsze  dziecko Ludomira Sumińskiego i Zofii z Tarnowskich Sumińskiej.     
Uczył się w szkole powszechnej w Płocku, później w państwowym gimnazjum im. Stanisława Małachowskiego w tym samym mieście. Po wybuchu wojny, w 1941 roku, został wraz z matką  wysiedlony, później zamieszkał z nią w majątku Przybysławice w województwie kieleckim.
Od 1943 roku Sumiński przeniósł się do Warszawy, gdzie dostał się do baonu ”Zośka” (II pluton „Felek", 2. kompania „Rudy") i walczył w powstaniu warszawskim. Pod pseudonimem „Leszczyc” (nazwa herbu rodowego Sumińskich) uczestniczył m.in. w walkach na Woli, Starym Mieście, w atakach na Gęsiówkę. Nawet po upływie wielu lat autor niezmiennie określał przeżycia wojenne jako najważniejsze doświadczenie w swoim życiu.
Po wojnie Sumiński kształcił się w liceum dla dorosłych (matura w 1946 roku), a następnie studiował w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. W trakcie studiów został młodszym asystentem przy Katedrze Ekonomiki Obrotu Towarowego (prof. Leon Koźmiński). W styczniu 1949 roku, jak wielu innych członków „Zośki”, został aresztowany i spędził sześć miesięcy w więzieniu. Po wyjściu dokończył studia (magisterium w 1952 roku), ale stracił asystenturę na uczelni. Pracował w tym okresie w Spółdzielczym Instytucie Naukowym, później zaś w Instytucie Handlu Wewnętrznego, skąd został ostatecznie zwolniony (1953). Wskutek represji uniemożliwiono Sumińskiemu także dalszą pracę naukową, co ostatecznie przyczyniło się do  zmiany przez niego zawodu.
W 1954 roku zaczął pracować jako fotoserwisant w Centralnej Agencji Fotograficznej. Po odejściu z CAF-u zajmował się filmem w wydawnictwie medycznym. Pierwszą ważną pracą fotograficzną dla Sumińskiego była posada w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego, w którym pełnił funkcję fotografa, a później kierownika pracowni fotograficznej. W 1958 roku został przyjęty do Związku Polskich Artystów Fotografików (od 1954 członek-kandydat), gdzie przez wiele lat angażował się w działalność programową tej organizacji. Pod koniec 1961 roku Sumiński zaczął pracować jako etatowy fotograf w miesięczniku „Polska” (La Revue Polonaise), przeznaczonym do dystrybucji w krajach Afryki i Azji (edycja nie wychodziła na polskim rynku). W ramach tej pracy Sumiński fotografował m.in. zakłady przemysłowe, wizyty dyplomatyczne, wystawy sztuki i rzemiosła, tematy związane z rozrywką, wakacjami, pejzaże. W 1963 roku Sumiński został przyjęty do Klubu Fotografii Prasowej. Pracę w „Polsce” zakończył w 1964 roku, choć jego materiały później były jeszcze okazjonalnie drukowane w tym tytule. Od tego czasu pracował jako samodzielny fotograf. W 1963 roku miała miejsce pierwsza indywidualna wystawa Sumińskiego w warszawskiej Kordegardzie. Na przestrzeni lat swoje prace pokazywał wielokrotnie w Polsce oraz w kilku krajach europejskich (m.in. Czechosłowacja, Niemcy). W latach 1950–1990  otrzymał kilkadziesiąt nagród w konkursach fotograficznych w Polsce i za granicą oraz liczne wyróżnienia za działalność na polu popularyzacji fotografii.     
Przez większość życia fotograf był związany z Warszawą, jednak dużo podróżował i wiele z jego fotografii pochodzi m.in. z Włoch, Niemiec, Francji, Mongolii. W Polsce z upodobaniem fotografował Białostocczyznę, Mazury, Suwalszczyznę.
Dość szybko Sumiński zaczął określać siebie jako fotografa krajobrazu i ten temat leżał w centrum jego praktyki fotograficznej. Zainteresowania te znajdują wyraz we wczesnych fotografiach z lat 50., ale dopiero w drugiej połowie lat 60., w związku z samodzielną pracą fotograficzną, zaczynają dominować wśród innych tematów. Znanym cyklem zdjęć fotografa jest m.in. Niebo w krajobrazie, prezentowane w formie wystawy w różnych miastach w Polsce. Jednym z ważnych zleceń zarobkowych Sumińskiego, związanym z tematem krajobrazu, były pocztówki.   
Sumiński odwoływał się w swojej postawie estetycznej do stylistyki bułhakowskiej, aczkolwiek  zdawał sobie sprawę z ograniczeń związanych z takim podejściem. Jak sam po latach określał swoje stanowisko: „Za najwyższą wartość w fotografii uważam jej dokumentalność, ale nie potrafię pozbyć się chęci estetyzowania”. Śladem tego zmagania czy odchodzenia od tradycyjnej estetyki są chociażby dwie wystawy wynikające z bardziej konceptualnych założeń: „Anatomia Krajobrazu” w Małej Galerii ZPAF  w Warszawie z 1985 roku, czy też jedna z ostatnich wystaw „Kolor czy czarno-białe” (Warszawa, Kazimierz Dolny, Nordenhamn, 2005).
Sumiński był redaktorem wielokrotnie wznawianych Pamiętników Żołnierzy Baonu Zośka. Jego wspomnień z tego okresu można także wysłuchać w zbiorach historii mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.

sobota, 7 marca 2015 roku
Od ponad miesiąca w Galerii Fotografii Ratusz w Zamościu prezentowana jest wystawa Michała Łuczaka pt. Brutal – retrospekcja. Czasu aby ją zobaczyć w Zamościu pozostało coraz mniej, choć myślę, że wszyscy miłośnicy fotografii odwiedzili już w tym celu Ratusz. Szczęśliwi ci, którzy mają blisko i mogli to zrobić kilka razy – a naprawdę warto.
Nikogo, kto interesuje się fotografią nie trzeba do tego namawiać. Myślę, że nikogo, kto interesuje się architekturą także. Ludzie interesujący się współczesną polską sztuką także znają nazwisko Michała Łuczaka. Jednym słowem, dzięki uprzejmości autora, Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne po raz kolejny rozpoczyna rok wystawienniczy z wysokiego C!
Wystawa to tylko jedna składowa opowieści Łuczaka. Kolejną jest książka, która w 2013 roku otrzymała nagrodę dla Najlepszej Publikacji Fotograficznej Roku w kategorii selfpublishing (nic więc dziwnego, że się wyprzedała).
Brutal – retrospekcja to bardzo osobisty projekt, w którym autor opowiada o dworcu często bez użycia samego dworca. I choć jest on widoczny na każdej klatce to nierzadko stanowi jedynie tło lub kontekst. Brutalna, zimna i surowa sceneria mogłaby być scenografią dobrego thrillera. Rozległe przejścia, chodniki i schody przez cały czas prowadzą nas do – i przez – wnętrza budynku. Z jednej strony, mijamy stertę śmieci, a z drugiej większość miejsc jest posprzątana. Jesteśmy prowadzeni przez (przynajmniej z pozoru) bardzo niebezpieczne rejony, jednakże dostrzegamy też monitoring i (o dziwo – w tych wielkich betonowych płytach) drzwi wejściowe do biur! Jakby dwa niemal przeciwległe światy żyły tu w najlepszej symbiozie. Te symboliczne przejścia to równocześnie dosłowny tranzyt – nie tylko dla podróżujących, ale także dla mieszkańców przechodzących przez dworzec z jednej części miasta do drugiej.
Takich, lub podobnych, kontrastów jest w tym projekcie więcej. Zdjęcia zostały wykonane aparatem wielkoformatowym. Oczekujemy zatem technicznego ideału i powalającej wielości szczegółów. Dostajemy natomiast część zaświetlonych, nieczytelnych fotografii. Te „niedoskonałości” pojawiają się w konkretnych pracach, a przede wszystkim zostały ułożone w konkretnym miejscu i ich symbolika jest dla widza jasna.
Pozornie zacofany, trącący myszką i daleki od współczesnych standardów budynek był w istocie perfekcyjnie zaplanowany i na czasy, w których powstał bardzo funkcjonalny.
Portrety, również stanowią bardzo istotną część ekspozycji. Michał Łuczak sfotografował ludzi, którzy na pierwszy rzut oka nie powinni budzić sympatii. Nic bardziej mylnego – nie sposób oderwać od nich oczu. Zarówno ci w książce, jak i ci na wystawie, intrygują i zaciekawiają, ale przede wszystkim nie wzbudzają żadnych negatywnych odczuć. Przeciwnie, zdają się być sympatyczni i interesujący, a dziewczyna z kolczykami jest na dodatek piękna.
Brutal. Pełen kontrastów od początku do końca. Brzydki i straszny, ale zarazem piękny i intrygujący. Jak piękne i intrygujące są fotografie i historia Michała Łuczaka.
 
tekst i zdjęcia: Wojciech Kapuściński
wtorek, 20 stycznia 2015 roku
Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne rozpoczyna kolejny rok działalności Galerii Fotografii Ratusz od znakomitej wystawy!
Pokazywany już kilkakrotnie w Polsce Brutal oraz autor Michał Łuczak są doskonale znani miłośnikom fotografii w całym kraju.

Serdecznie zapraszamy wszystkich 30 stycznia o godzinie 17:00 do Galerii Fotografii Ratusz!

* * *
BRUTAL

Fotografie zostały wykonane między czerwcem 2010 a styczniem 2011 roku – w okresie kiedy trwała jeszcze walka o uratowanie od wyburzenia katowickiego dworca pkp i kiedy jego istnienie dobiegało końca. Jest to jednak nie tylko dokumentacja budynku będącego najwybitniejszym przykładem architektury brutalistycznej w Polsce, ale przede wszystkim sentymentalna fotograficzna opowieść o Miejscu, które dla wielu mieszkańców miasta przez kilka dekad stanowiło swoisty punkt odniesienia. Nazwany Brutalem stał się niezaprzeczalnie ikoną wojewódzkiego miasta. Kilkadziesiąt fotografii to “pozostałości” po organie wyrwanym gwałtownie z miejskiego ciała.


Wystawa powstała dzięki stypendium, które Michał Łuczak otrzymał w programie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego MŁODA POLSKA w 2012 roku, a także wsparciu finansowemu Narodowego Centrum Kultury.


* * *

Michał Łuczak urodził się w 1983 roku na Górnym Śląsku. Mieszka w Giszowcu, górniczej dzielnicy Katowic. Od wielu lat dokumentuje Śląsk i zmiany, które nastąpiły tu po 1989 roku. W latach 2008–2009 współpracował z Andrzejem Kramarzem przy projektach fundacji Imago Mundi: „Stefania Gurdowa – Klisze przechowuje się” oraz =„Stefania Gurdowa – Czas niewinności”. Od 2010 roku należy do kolektywu Sputnik Photos w ramach którego współtworzył projekty takie jak: "Is(not)" i "Miejsce odległe". W tym samym roku założył wraz Anką Sielską i Krzysztofem Szewczykiem fundację Kultura Obrazu, której celem jest popularyzacja na Śląsku fotografii dokumentalnej i projektowania graficznego. Jest autorem książki fotograficznej "Brutal" pokazującej ludzi i miejsca związane z nieistniejącym budynkiem dworca PKP w Katowicach. Jest laureatem kilku nagród, miał wystawy indywidualne, głównie w Polsce, oraz kilka zbiorowych, również zagranicą. Jest doktorantem w Instytucie Twórczej Fotografii w Opavie (Rep. Czeska).


czwartek, 15 stycznia 2015 roku
Niespełna dwa tygodnie zostało spóźnialskim, którzy jeszcze nie zdążyli obejrzeć pokonkursowej wystawy XXIV Ogólnopolskiego Biennale Fotografii Zabytki.

O tym jak było na wernisażu przypominamy na krótkiej fotorelacji...
poniedziałek, 27 października 2014 roku
10 października odbył się w Galerii Fotografii Ratusz w Zamościu wernisaż, a następnie spotkanie autorskie z Wojtkiem Wieteską. Podczas otwarcia, fotograf w bardzo lakoniczny lecz intrygujący sposób wprowadził zebranych w ideę całego projektu zapraszając na zaplanowane niespełna godzinę później spotkanie. Odebrałem to jako dość ryzykowne zagranie, w końcu na otwarcie wystawy ludzie też przyszli czegoś się dowiedzieć. Skłamałbym, gdybym powiedział, że autor nie powiedział zupełnie nic. Podczas samego wernisażu Wieteska był rzeczywiście dosyć oszczędny w słowach. Podczas spotkania autorskiego – zgodnie z zapewnieniami, że znacznie lepiej czuje się w sytuacji pytanie-odpowiedź – rozkręcał się z minuty na minutę.
Jestem z Polski to niezwykle zajmująca opowieść o Polsce i o Polakach. Cały projekt obejmuje fotografie z niemal 30 lat. W Galerii Fotografii Ratusz oglądać możemy fragment trzeciej części tego ogromnego projektu. Jest to ekspozycja przygotowana i ułożona przez autora specjalnie pod warunki naszej Galerii. Ekspozycja, która reprezentując całość stanowi równocześnie swoistą jedność.
Jest to zestaw niezwykle różnorodny pod względem dobranych technik jak i tematów fotograficznych. Są zdjęcia czarnobiałe i kolorowe. Jest portret i jest pejzaż. Reportaż, dokument, a nawet street photo. Mamy zdjęcia pojedyncze i kolaże oraz różne formaty fotografii. Wieteska powiedział kiedyś, że chciał być różnymi fotografami i w tej mierze chyba się to autorowi udało. Myślę, że niejedna osoba w ciemno kupiłaby wersję o kilku autorach tych fotografii. Za dobrze je jednak znamy, a co więcej, nie nabierzemy się ponieważ stanowią całość. Konwencja także – mimo, że się zmienia – posiada bardzo wyraźne cechy wspólne. Jest to przede wszystkim strona wizualna. Bez politycznego zaangażowania, bez wartościowania i bez oceniania. Wprost i dosłownie – jak obserwator, z niezwykłą konsekwencją Wieteska rejestrował i opowiadał.
Autorzy tekstów do albumu i wystawy w Atlasie Sztuki akcentują ciężar tytułu jako (vide Varga) uwierający garb polskości przy jednoczesnej czułości fotografa w podejściu do tematu. Z tym pierwszym niekoniecznie się zgadzam – być może jako równie niepoprawny optymista co patriota – za to z tym drugim, bezapelacyjnie. Co więcej, podpisuję się jeszcze bardziej pod opinią, że Wieteska taką Polskę lubi, a najbardziej pod cytatem, że: Taka jest Polska i innej Polski nie będzie.

Wojciech Kapuściński
piątek, 3 października 2014 roku
Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne serdecznie zaprasza miłośników fotografii oraz kultury współczesnej na niezwykle interesujący wernisaż!
Już 10 października o godzinie 16:00 w Galerii Fotografii Ratusz odbędzie się uroczyste otwarcie wystawy fotografii Wojtka Wieteski pt. Jestem z Polski.
Natomiast o godzinie 17:00 zapraszamy wszystkich na otwarte spotkanie autorskie z Wojtkiem Wieteską do kawiarni artystycznej Szkoła Życia.

Wojtek Wieteska – Jestem z Polski

Wojtek Wieteska od 1986 roku fotografuje to co w Polsce wydaje mu się wizualnie interesujące i warte zapamiętania: ludzi, krajobrazy, przedmioty oraz bliskie osoby i miejsca. Zdjęcia te powstają w rytmie prywatnego, zawodowego i artystycznego życia artysty.
W swoim tekście o projekcie Wieteski Adam Mazur określa go jako polifoniczną całość, subiektywną wizję intensywnych przemian. Zdaniem Mazura, Wojtek Wieteska, który sam o sobie mówi, że wyjeżdża z kraju aby zyskać nowe, świeższe spojrzenie, obserwuje, syntetyzuje, alegoryzuje. Widzi na nowo, nie opowiada ckliwych bajek, ale też nie ocenia. Mazur nazywa Jestem z Polski projektem życiowym Wieteski, w którym fotograf nie interesuje się bieżącymi wydarzeniami politycznymi, ale możemy w nim oglądać ich efekty. Dostrzec możemy fascynację artysty decydującym momentem, intensywnością ulicy i życiem codziennym. Wieteska koncentruje się na rzeczywistości i na relacjach pomiędzy rzeczami i ludźmi, a fotografie, zdaniem Adama Mazura, nawet pozbawione kontekstu wystawy lub książki, oglądane pojedynczo nie tracą na znaczeniu.
W wydanym z okazji wystawy albumie Jestem z Polski Krzysztof Varga wyraźnie akcentuje ciężar tytułu. Jestem z Polski, a więc niosę uwierający garb polskości. Równocześnie jednak zdaniem Vargi Wojtek Wieteska do Polski, jako stanu umysłu, stanu spokojnego zbiorowego szaleństwa podchodzi z czułością. Wieteska akceptuje i lubi właśnie taką Polskę. Taka jest Polska i innej Polski nie będzie.


Jestem z Polski, wystawa fotografii Wojtka Wieteski
Galeria Fotografii Ratusz, Zamość 10.10.2014 – 25.11.2014


Wystawa ze zbiorów Atlasu Sztuki

Wystawa współfinansowana przez miasto Zamość


* * *

Wojtek Wieteska (1964 r.)
Fotograf, operator, reżyser i kurator.
Studiował historię sztuki na uniwersytecie Paryż Sorbona IV i UW w Warszawie.
Absolwent wydziału operatorskiego PWSFTviT w Łodzi.

Fotografuje od 1983 roku. Jego twórczość wyrosła z reportażu subiektywnego, ewoluowała w stronę eseju fotograficznego, a następnie do fotografii jako pojedynczego obrazu – uprawianej obecnie. Dominującym motywem prac jest człowiek uwikłany w relacje przestrzenne z otaczającą go rzeczywistością oraz konceptualne formy wizualne.

Wybrane wystawy indywidualne:
Far West, Stara Galeria ZPAF, Warszawa
Tokyo, Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, Kraków
N.Y.C.#02, CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa
Martwa Natura, Galeria Art New Media, Warszawa
Protest 2007, Galeria Le Guern, Warszawa
Szeroki krąg, Fotoplastikon/MPW, Warszawa
Stacja Warszawa, Flights 91_08, Yours Gallery, Warszawa
Jestem z Polski, galeria Atlas Sztuki, Łódź, Kino Atlantic, projekcja wielkoekranowa, Warszawa1944/70/2014, Muzeum Powstania Warszawskiego, ekspozycja plenerowa, Al. Ujazdowskie, Warszawa.

Udział w wystawach zbiorowych, m.in:
Efekt czerwonych oczu, Post dokument, Świat nieprzedstawiony, Kolekcja fragment, CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa
2. Europa ischermonat der Fotografie, GaleriaLumas, Berlin
Drzwi otwarte galeria Ego, Poznań
Shock Therapy, galeria Milli Reasurans, Stambuł

Publikacje w albumach, m.in:
N.Y.C.#02, Stacja Warszawa, Collecting Fine Art Photography, Jestem z Polski, 1944/70/2014.

Realizuje kampanie reklamowe i społeczne: filmowe i fotograficzne. Publikuje w prasie.
Tworzy projekty dla instytucji państwowych i prywatnych.

Prace znajdują się w kolekcjach prywatnych w Polsce i zagranicą, m.in: USA, Szwecja, Niemcy, Francja, Szwajcaria, Norwegia i Japonia.

Wykłada w PWSFTviT w Łodzi.

Mieszkał w Berlinie, Paryżu, NowymJorku i Tokio. Obecnie mieszka i pracuje w Warszawie.

Kontakt: wojtek.wieteska@wp.pl
tel: 509 464 971

środa, 3 września 2014 roku
O fotografii w Zamościu…

Paweł Szypulski
Zaginione


W zamojskiej Galerii Fotografii Ratusz prowadzonej przez Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne możemy właśnie oglądać premierę projektu Zaginione Pawła Szypulskiego.
Na zamojską ekspozycję składa się niespełna 20 fotografii, wcale nie autorstwa Szypulskiego. Oglądać możemy 16 oryginalnych wydruków pochodzących z domowych, raczej atramentowych drukarek oraz 3 powiększone prace podobnego pochodzenia. Zdjęcia dotknięte przez czas, warunki atmosferyczne i – co paradoksalne w kontekście fotografii – światło, przedstawiają zaginione zwierzęta. Jednakże, nie o koty i psy tu chodzi.
Zaginione opowiadają przede wszystkim o roli i funkcji fotografii. Zdjęcia, które ostatecznie trafiły do Ratusza zostały zrobione w zupełnie innym celu. Nierzadko na pamiątkę. Autorzy tych zdjęć naciskali spust migawki przede wszystkim z powodu pozytywnych, ciepłych uczuć, które żywili do swoich pupili. Czas zmusił ich jednak do wykorzystania tych ujęć w celu, w którym woleli by ich nigdy nie wykorzystywać. Z funkcji pamiątkowej, albumowej, wręcz rodzinnej przeistoczyły się w często jedną z ostatnich desek ratunku i synonim nadziei… by ostatecznie, przebywając jakże niebanalną drogę, znaleźć się w galerii fotografii.
Zapoznając się z materiałem jeszcze przed organizacją wystawy, a potem już w Ratuszu utwierdzając się w swym odczuciu, odniosłem wrażenie jakbym już to widział. Choć nie widziałem… Znajduję w tej wystawie jednak wspólny element z czymś co miałem przyjemność oglądać  w tym roku, a co niezwykle mocno odciska się na całym moim fotograficznym doświadczeniu. Mówię o tym co Wojciech Nowicki zaprezentował w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w ramach tegorocznego Miesiąca Fotografii. Nie jest to bynajmniej zarzut i zachowując oczywiste proporcje, będąc daleki od porównań i choćby próby oceniania, wskazuję wyłącznie na wspólny mianownik. Obaj autorzy, którzy są kuratorami wystaw, pochylają się nad znaczeniami fotografii w zależności od ich pochodzenia, kontekstu prezentacji czy relacji z innymi fotografiami. Projekt Zaginione Pawła Szypulskiego, przy zachowaniu wspomnianych wcześniej proporcji, jest również niesłychanie inspirujący i ważny.
Mieliśmy to szczęście, że Paweł Szypulski przyjechał do Zamościa i mogliśmy gościć go na wernisażu i spotkaniu autorskim. Kurator nazwał siebie gadułą, ale gdyby każdy gaduła miał do powiedzenia tyle mądrych rzeczy byłby to nie lada komplement. Podczas spotkania autorskiego mogliśmy zapoznać się z dwoma innymi projektami autora Zaginionych – oba poświęcone fotografii, ale także nie wprost. Spotkanie trwało ponad 2 godziny, choć ja osobiście posłuchałbym przynajmniej kolejne dwie…

Wojciech Kapuściński
czwartek, 21 sierpnia 2014 roku

piątek, 4 lipca 2014 roku
Świt to pora dnia przed wschodem słońca, kiedy niebo przestaje być czarne.

Światło padające na podwórko kamienicy rozdziera gęsty cień.
W kontrastowym krajobrazie pojawiają się linie.
Czarna dłoń dzięki gwałtownemu odbiciu zyskuje szczegół.

Powojenna rzeczywistość wymagała nazwania. Jerzy Lewczyński dokumentując najbliższe otoczenie wierzył, że zwyczajność może odzwierciedlać sprawy najistotniejsze, ostateczne.

Na wystawie w Ratuszu zostaną pokazane prace fotografa ułożone w formie pierwszoosobowej opowieści o zderzeniach z nowymi realiami.

Michał Dąbrowski


Wernisaż 9 lipca 2014, 17.00, Galeria Fotografii Ratusz, Rynek Wielki 13, Zamość


Wystawa współfinansowana przez miasto Zamość.

Ekspozycja była możliwa dzięki uprzejmości Muzeum w Gliwicach.

niedziela, 22 czerwca 2014 roku
Modlenie się? Modląc się? Andrzej Kramarz podczas otwarcia wystawy nie był zdecydowany jak to przetłumaczyć. Trudno autora podejrzewać o problem z translatoryką, sęk leżał zupełnie gdzie indziej.
Andrzej Kramarz w zamojskiej Galerii Fotografii Ratusz pokazuje Las Vegas jakiego nie znamy. To nie tylko przedmieścia, to nie tylko dzielnica, na fotografiach której co prawda nie widać ludzi, ale są wszechobecni, wręcz namacalni. Bez ludzi zresztą ten projekt nie miałby sensu. Kto bowiem miałby się modlić na tytułowej pustyni. Pustynia ta nie odwołuje się tylko do tego co widzimy na fotografiach, ale również do historii Las Vegas.
Na pustyni każdy podobno się modli i coś mi się wydaje, że oczywiste jest to, że każdy modli się o deszcz. Na tej pustyni ludzie modlą się o coś innego.
Kościół jest tu niemal na każdym kroku. Trudno zatem zaprzeczyć, że ludzie modlą się tam w tradycyjny sposób – do swojego Boga, kimkolwiek by był. Przepełniona symbolami historia wskazuje także na inne bóstwa – znacznie mniej boskie, z religijnego punktu widzenia – ale dla wielu pewnie nawet ważniejsze.
Andrzej Kramarz podczas otwarcia wprowadził nas w swoją opowieść i przybliżył po części jej symbolikę, ale nawet znając ten wstęp nie jest łatwo wszystko odczytać gdyż autor nie podał gotowego rozwiązania. Dobra doczesne, wręcz stricte konsumpcyjne droczą się tu co chwilę z krzyżami. Ponadto nieład, słońce, droga i wszechobecna siatka, która z jednej strony prowadzi wzdłuż – jakby do furtki, ale z drugiej oddziela i blokuje. Furtki i bramy także nie są jednoznaczne – prowadzą przecież w obie strony. Autor z premedytacją, ale też ironicznie, wręcz żartobliwie żongluje symbolami zwodząc widza do samego końca.
Praying in the desert nie jest projektem łatwym i wymaga zanurzenia się i poświęcenia mu czasu, ale odwdzięcza się dając po pierwsze piękne obrazy, ale po drugie – myślę, że inne spojrzenie – bez względu na to po której stronie jesteśmy na starcie.

* * *

Spotkanie z Andrzejem Kramarzem to była niezwykła przyjemność. Doświadczenie, którego nie da się przecenić. O Andrzeju Kramarzu napisano już wiele i przytaczanie jego zasług i osiągnięć niczego nowego nie wnosi, zwłaszcza, że skromność tego fotografa jest powalająca, a przez tę właśnie cechę nie wiemy nawet o wszystkich jego dokonaniach.
Po wernisażu w Galerii Fotografii Ratusz udaliśmy się do kawiarni artystycznej Szkoła Życia, gdzie kilkoro śmiałków zdecydowało się pokazać swoje fotografie Mistrzowi.
Byłem niezwykle poruszony tym jak bardzo autor angażuje się i pochyla nad fotografiami zwykłych ludzi. Z jaką naturalnością dzieli się uwagami i przekazuje swoją ogromną wiedzę, jak skrupulatnie analizuje prace w najdrobniejszych szczegółach poczynając od pojedynczych klatek na formie prezentacji kończąc.
Minęło już trochę czasu, a ja wciąż jestem pod wrażeniem… i wiem co mówię, jestem jednym z tych szczęśliwców!

Wojciech Kapuściński

Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne
już od ponad 55-ciu lat działa na rzecz kultury.
Od 2013 roku jest organizacją pożytku publicznego.

Przekazując nam 1% swojego podatku, pomagasz rozkręcać lokalną kulturę.

KRS 0000076428

75 1240 2816 1111 0010 4467 4192

Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne
ul. Wyszyńskiego 28 a,
22-400 Zamość

NIP 922-243-27-33
Regon 950434444